wtorek, 9 czerwca 2015

Rozdział 3 ,,Nienormalne nawet w świecie magii '' (Hogwart inna Historia)



Witam was! Wiem w zeszły weekend miała być Clintasha. (Nie mogłam tego rozdziału zbytnio przekształcić)Co prawda jest napisana już w zeszycie ,ale nie mam kiedy jej przepisać.W sumie to ten rozdział pojawiłby się wczoraj gdyby nie to ,że byłam odcięta od internetu. Znowu nie łączyło. Jutro postaram się też przysiąść i napisać rozdział na Poległych . Choć nie obiecuję,bo teraz ostatnie poprawki jeszcze pomagam w bibliotece szkolne szykować książki do remontu ,więc ręce mi odpadają ,ale nie martwcie się w weekend dostanie dwójkę Agentów . Co prawda rozdział mi się średnio podoba ,ale ostatnio nic mi nie przypada do gustu, Wy ocenicie.


Dni mijały . Zbliżała się Noc Duchów . Agnes wciąż mnie gnębiła ,żebym coś więcej o tym powiedziała ,ale sama wiem nie wiele  od niej .
Jak ja kocham noc duchów .Z tym dniem mam duży sentyment . Lekcje jakoś tak ostatnio mijały mi szybko może to zła pogada się do tego przyczyniła, bo nie ciągnęło mnie na błonie. Tylko moje wizje się nasiliły nie wiem czy powiedzieć o tym Dumbledorowi . Myśląc tak weszłam na Larę, rudowłosą Krukonke .
-Hej Lara przepraszam cię zamyśliłam się i po prostu cię nie zauważyłam .-powiedziałam .
Dziewczyna miała rozpiętą szatę. Jej rudawe włosy opadały jej  na ramiona . Przysłaniając twarz .
-Nic się nie stało idziesz na ucztę ?-spytała .
-Tak ,ale widzę ,że ty też taka nie obecna co się dzieje.?-spytałam ,bo przecież była moją przyjaciółką– Oczywiście jak nie chcesz mówić to nie mów .
-Nic ,znaczy się rozterki sercowe ,ale naprawdę nie musisz się na de mną litować i tak mnie nie zrozumiesz ,ale dzięki za dobre chęci .-powiedziała zapinając guziki.
Dalszą drogę przeszłyśmy w ciszy w Wielkiej Sali dołączyłam do Agnes. Jedliśmy spokojnie gdy do Sali wbiegł krzycząc profesor  Quirrell.
-Troll w lachach Troll-po czym zemdlał.
Na początku większość uczniów zaczęła się śmiać ,ale gdy usłyszeli wściekły ryk ,wszyscy wpadli w popłoch  tylko nauczyciele poszli do lochów na czele z naszym dyrektorem . Tylko gdzieś  Snape zniknął . Chwyciłam Agnes za rękę i poszłam go szukać  w między czasie starałam się opanować ten chaos z innymi starszymi uczniami .  Miałam dziwne przeczucie ,że coś się dzieje na trzecim piętrze, ale wraz z Percy’m musiałam zająć się młodszymi . Nie chciałam znowu słuchać od niego kazania ,więc  niektóre dzieciaki po prostu brałam na ręce by jak najszybciej były bezpieczne w wieży, gdy sytuacja w miarę się ustabilizowała poszłam z Agnes na trzecie piętro .
Obie bałyśmy się jak małe dzieci . Zagłębiałyśmy się w ciemności  korytarza . Nie mogłyśmy oświecić  różdżką , ponieważ ktoś mógłby nas zauważyć i byłybyśmy w poważnych tarapatach . Jednak udało nam się dostrzec  dwie osoby profesora Snape i Quirella ten pierwszy go tylko trochę go nastraszyć ,ale oczywiście ten fajtłapa musiał od razu zemdleć . Nauczyciel od eliksirów gdzieś go powlekł ,a my zastałyśmy same na trzecim piętrze gdzie nikt nie zagląda nawet nie wiszą obrazy . Przynajmniej tak myślałam . Nie widziałam już nikogo prócz Agnes ,ani nie słyszałam.
-Runo wracajmy  tu pachnie śmiercią .-powiedziała ciemnowłosa chwytając mnie za ramię.
-Nawet nie wiesz jaką masz słuszność .-powiedział męski  głos, gdzieś przed nami
-Lumos !-krzyknęła odwracając się dookoła to .
W moje ślady poszła Agnes  ,ale nikogo tam nie było . Po jej rysach twarzy widziałam ,że jest wściekła.
-Wyjdź tchórzu , tylko na tyle cię stać !!!-zaczęła wrzeszczeć  jak ona się wścieka raczę uciekać ,ale jak się zaczyna bać radzę pisać testament.
- Nie mogę wyjść ,bo dla ciebie nie istnieje .Jestem jej cieniem ,jej koszmarem .-powiedział wyraźniej jakby zbliżał się do nas z każdą chwilą .
-Świrusie coś takiego nie istnieje ,albo istniejesz ,albo nie !-próbowała dalej kłócić się Agnes .
-Chcesz się przekonać o mnie i o mojej potędze na własnej skórze ?-spytał jakby był nie wiadomo kim . Już jednego takiego mamy i przegrał z niemowlęciem.
Agnes nie pewnie przytaknęła głową i to chyba był jej błąd. Poczułyśmy zimny wiatr ,ciarki przeszły przez moje ciało ,a później usłyszałam przeraźliwe krzyki prawdopodobnie jego ofiar . Usłyszałam również krzyk mojej mamy ten sam ,który usłyszałam tamtejszej nocy . I ten sam ,który na wiedza mnie praktycznie co noc.
Nie mogłam pozwolić żeby coś się stało Agnes ,ale wiem ,że to przegrana walka .
-Expecto Patronum! –krzyknęłam ,ale nic się nie wydarzyło .
 Agnes nic nie mogła zrobić była zbyt przerażona .
-Widzisz Runo jesteś zbyt słaba żeby użyć tego zaklęcia . Matkę za to miałaś potężną. Tak to jest jak się bierze dar ,który się nie należy .-ta może jeszcze wie coś o moim kochanym tatusiu.
Przygryzłam sobie  język ,żeby mu nie odszczeknąć i nie pogorszyć naszej sytuacji . Próbowałam sobie przypomnieć jakieś radosne wspomnienie ,ale każde było zbyt słabe ,albo były żałosne .
-Mała bezbronna Runo . I co teraz zrobisz nikt cię nie uratuje i tej plugawej szlamy .-powiedział ten ohydny głos .-po co oni mieszają w to wszystko status krwi .
Wściekłość wzięła na de mną górę . Napięłam mięsnie . Z całego serca chciałam go zabić ,ale nie wiedziałam gdzie jest .
-Expecto  Patronum! –krzyknęłam .
Tym razem się udało . Z różdżki wyleciała ciemna mgła , a później utworzyły się ,aż dwa cielesna patronusy  Anioł i Smok .
Wzięłam  szybko Agnes za rękę i popędziłam czym prędzej do schodów by znaleźć się na drugim piętrze . Gdy byłam już pewno ,że jesteśmy bezpieczne zwolniłam tempa .
-Ale jak to możliwe ?-zaczęła jąkać się Agnes-Przecież to… Nie to tylko sen …. Nikt nie potrafi …Ja śnie .
-Nie , nie śnisz i proszę cię nie mów nikomu co tu się wydarzyło.-powiedziałam bojąc się sama siebie..
-Ale co jeśli ci dorwie . Jeśli myślisz ,że nie słyszałam co do ciebie mówił to się grubo mylisz. -powiedziała-Ale ok w pewien sposób. Chodźmy już do domu ,bo po nas przyjdą .
Jedna rzecz mi nie dawała spokoju patronusa może wyczarować osoba o dobrym sercu i musi w tedy myśleć o najszczęśliwszym momencie w swoim życiu . To czemu ja wyczarowałam , patronusy będąc wściekła i to ,aż dwa przecież to nie realne ,paranormalne nawet w świecie magii . Wiem jedno Agnes na pewno dotrzyma tajemnicy ,a ja będę musiała poszukać informacji na własną rękę ,bo raczej żaden z nauczycieli mi nie powie tego ,a Dumbledor powiedział ,że sama musze odnaleźć własną drogę . Teraz jego słowa mają sens ,ale czy tylko o to mu chodziło może o coś jeszcze .
-Już jesteśmy .-powiedziała Agnes – To jakie jest hasło ?
-Koński ryj –powiedziałam uśmiechając się pod nosem.
Gruba Dama automatycznie otworzyła przejście ,ale nie obyło się bez kazania . Od razu  podszedł do nas Eryk jak ja nienawidzę tego gościa.
-Gdzie wyście były już mieliśmy was szukać . Troll zastał pokonany przez Harry ‘ego Pottera dwie godziny temu .-powiedział –Martwiłem się .
-To czemu nie poszedłeś jej szukać ?-spytałam zabrzmiało to jak oskarżenie .
-Nie twój interes .-powiedział po czym zwrócił się do Agnes –Gotowa .
-Już chwilka tylko zamienię parę słów z Runo –powiedziała .
-Idziesz  z nim gdzieś ?-spytałam .
-Tak ludziom trzeba dawać drugą szanse  , a zwłaszcza ukochanej osobie .-powiedziała, a mi ,aż zebrało się na wymioty.
Cały czas w czasie tej krótkiej wymiany zdań wysyłałam groźne spojrzenie Erykowi.                
-Dobra nie moja sprawa tylko mu nie mów . –powiedziałam odsuwając się od niej .

Gdy Agnes wyszła zauważyłam ,że Oliver przyglądał mi się z zaciekawieniem.

3 komentarze:

Mrs Black bajkowe-szablony