środa, 4 listopada 2015

Rozdział 11 ,,Serce ci podpowie'' (Hogwart inna historia)

Hej! W końcu publikuję rozdział o historii Runo na czas. Po tak długiej przerwie. Coś mi w tej starej wersji nie pasuję, więc zmieniam ją nie zbaczając z pierwowzoru.  Po raz pierwszy w tej historii duch dostał narrację. Miłego czytania! 



Runo
                Po powrocie do Hogwartu postanowiłam wziąć się porządnie za szukanie berła. Unikałam praktycznie wszystkich. Z nikim nie chciałam rozmawiać, aż w końcu stary, poczciwy człowiek zaprosił mnie na rozmowę. W jego gabinecie niby nic się nie zmienia, ale zawsze dostrzegam coś nowego.  Dumbledor miał racje, zawsze ma. ale to nie on jest  skazany na podjęcie decyzji, która i tak mnie zaboli nie ważne co wybiorę i tak będę cierpieć. Snułam się  po korytarzach jak widmo, aż w  końcu mnie olśniło.
             Udałam się do Prawie Bezgłowego Nicka nie musiałam go długo szukać. Czekał na mnie.  W czasie drogi do ducha rozmyślałam o tym, o czym rozmawiałam z kuzynem. To przykre, że nie potrafię się cieszyć tak piękną porą roku jaką jest zima. Kiedy biały, piękny puch otula wszystko wokół siebie.
- Przez cały czas miałem nadzieję ,że nie przyjdziesz.-powiedział szczerym, smutnym głosem.
- To trzeba zakończyć nim ta historia zniszczy komuś znowu życia, albo nawet zabierze.-rzekłam pewnie, ale czułam, że jeśli teraz  zdecyduję się, go słuchać nie będzie już odwrotu.
Dzisiaj spięłam  sobie włosy w koński ogon. Szata nienagnanie prezentowała się na  mnie.
-Widzę, że jesteś bardzo zdeterminowana.-powiedział -Dumbledor to bardzo tajemnicza osoba. Nie powiedział na berło rzucona klątwę jedyną osobą,której udało się obejść klątwę była twoją matka. Samo dotknięcie jeszcze nic nie robi, prawda też nie.
           Musiałam go akurat znaleźć na przejściu, który odsłania dzieciniec. Przez to jestem skazana na widok obrzucających się śnieżkami uczniów. Aż sama mam ochotę do nich dołączyć.
-Więc o co chodzi ?-spytałam  przyznam szczerze trochę się bałam. Skoro nawet duch ma strach w oczach  wyznając prawdę, nieżyjąca istota, której wszystko już odebrano.
 Postanowiłam trochę odciągnąć go od tego miejsca, tędy przechodziło zbyt wiele ludzi. Przeszłam do końca korytarza i weszła do najbliższej klasy. Cały czas go słuchając.
- Berło miało pewien dar, który przechodził na jego posiadacza. Tylko, że on powinien zginąć wraz z twoją matką, lecz tak się nie stało. ktoś je do tchnął nim wróciło do Hogwartu i ponownie się ukryło.-zaczął opowiadać, a ja słuchałam uważnie każde jego słowo.-Przynajmniej tak słyszałem, ale do końca nie wiem czy to prawda. Pamiętasz przy pierwszej naszej rozmowie powiedziałem, że nigdy nie opuściło terenu  Hogwartu ,bo tak było. Twoją matkę zabito w zakazanym lesie. O mało ołtarz się wtedy nie otworzył.
             Przerwał swój monolog. O co w tym wszystkich chodzi?  Czemu nikt mi nie powiedział ,że byłam już wcześniej w Hogwardzie ?
-Na szczęście bracie śmierci nie dostali się  do niego,bo -sama-wiesz-kto przybył. Ołtarz zamknął się, ale nie został zniszczony. Naszemu światu wciąż zagraża niebezpieczeństwo i nikt nie wiem  z czym przyjdzie nam się zmierzyć jeśli ołtarz się otworzy . Jeśli jesteś gotowa odnajdź. berło nie pozwól by trafiło w niepowołane ręce,ale to nie ty decydujesz, czy zniszczysz, ołtarz berło samo wybiera swojego właściciela i tylko osoba o szczerym sercu może uwolnić nasz świat. Daj rękę.
Prawie Bezgłowy Nick

                 Dziewczyna posłusznie podała mi rękę. Tak do końca nie wiedziałem co się stanie jeśli rozetnę jej rękę i położę na niej kamień splamiony krwią pierwszej królowej berło, ale trzeba w końcu wiedzieć czy Runo jest tą, która dam wolność, a za razem wszystko straci. Powoli rozciąłem jej rękę, z której popłynęła rzadka, czerwona krew. Położyłem.  na ranie kamień z początku nic się nie działo. Przyglądałem się jak jej krople krwi spadają na kamienną posadzkę.Później nastąpiło to czego się obawiałem. Dziewczyna zaczęła wić się z bólu. Na  jej twarzy pojawiły się złote runy, które raz były złote, a raz czarne. Jeszcze nigdy z czymś takim się nie spotkałem. Następnie nad jej głową ukazały się dwa duchy jej matki i pierwszej królowej. Rozpoznałem je od razu. Przeklęte duchy ją wybrały.
               Runo długo się nie budziła, bardzo długa obawiałem się, że  pozostanie już w takim stanie. Jednak powoli podniosła powieki. Jej kolor skóry wracał do powoli do normy. Już nie była tak blada jak duchy.
- Musisz rozpocząć poszukiwanie berła. Pierwszą część znajdziesz w Hogwarcie.-chciałem jej tą podróż ułatwić ile będę  mógł.
- Zapewne jest to długi pręt.-powiedziała po chwili zastanowienia.
- Serce ci podpowie.
Lara
          Właśnie siedziałam z Agnes w bibliotece gdy poczułyśmy TAKIE UDERZENIE wiedziałyśmy już co się stało . To co było nieuniknione i to co przeczuwałyśmy od dawna .Wykorzystałyśmy ją ,a teraz nie ma wyboru musi stawić temu czoło.
- Ja nie chce wracać.-odezwała się Agnes po długiej ciszy.
- Na razie nikt ci nie każe.-odpowiedziałam -Wiesz, że nie ma innego wyjścia..
- Nie prawda musi być.Zawsze jest.-powiedziała, tupiąc nogą. na powrót powróciła nasza księżniczka.-To niesprawiedliwe
-Życie nie jest sprawiedliwe.- nie zamierzałam się, ani nad nią rozczulać, ani nad sobą.

1 komentarz:

  1. Tiu , tiu , tiu. To się porobiło . Coś sądze , że Runo będzie miała sporo kłopotów z tym berłem . Bezcenne gatki Dumbledore'a ,eh . Aż łza w oku się kręci na te żywe wspomnienia radości .
    Co do Lary nie mam zastrzerzeń , mogłaby się tylko częściej pojawiać . Czekam na NN i życzę weny oraz przedewszystkim -czasu , który tak szybko umyka.
    Ps Czekam na Grę o miłość i może coś luźnego , na poprawę nastroju :)

    OdpowiedzUsuń

Mrs Black bajkowe-szablony