środa, 6 stycznia 2016

Rozdział 15 ,,Nocne spacery'' (HIH)

Runo 
Pamiętam wszystko jak przez mgłę. Dotknęłam pierwszej części berła po czym cienie węży zaczęły owijać mi się między rękami. Kąsać. Nie mogłam z siebie wydusić ani słowa. Później już tylko krzyki dziewczyn.

Hej! Grafikę do rozdziału wstawię później,  a tymczasem życzę miłego czytania.





Lara
Razem z Agnes martwiliśmy się o Runo, ale profesor Dumbledore nie chciał nam  nic powiedzieć. Po prostu wziął ją do swojego gabinetu i po sprawie, a nas zostawił pod opieką postaci z portretów. Na pewno, któryś z nich zawiadomił go o tym zajściu.

Runo nie rozumie, że wiemy, iż jest to dla niej ważne, ale to jest niebezpieczne wyzwaniu. Nie powinna tak się narażać.

Kilka dni później

Runo
Nawet szybko się pozbierałam  do kupy, ale oczywiście cała szkoła już wiedziało o tym małym zajściu. Oliver  też mógłby sobie dać teraz naprawdę spokój mam ważniejsze sprawy teraz niż miłosne rozterki i jego strach o mnie. Na dodatek Agnes i Lara dawały mi w ty momencie kazanie. Ględziły mi nad uchem, że w życiu by sobie nie wybaczyły gdy coś mi się stało. Czują się za mnie odpowiedzialne. W końcu coś w tym jest mogłabym, nie kryć tego,że  Agnes nie jest mugolką ,a kim naprawdę jest wiem tylko ja i Lara. I nie zapowiada się, by ktoś  z poza naszego kręgu się dowiedział.
- Runo obiecaj nam, że nie wrócisz nigdy tam sama .–powiedziała stanowczo Lara dobrze wiedziała, że jestem gotowa zrobić wszystko by dowiedzieć się prawdy .
Wywróciłam oczami, ale się zgodziłam i powolnym krokiem ruszyłam w przeciwną  stronę niż one.
-  Meadows gdzie ty się wybierasz ?-spytała wściekła Agnes. A podkreśliło to użycie mojego nazwiska. Jakoś nikt nie ma odwagi go wypowiadać i tylko w kryzysowych sytuacjach można go usłyszeć.
- Zapomniałaś jestem Perfektem –powiedziała nie odwracając się do nich -spokojnie będę na kolacji !
Czy zamierzałam iść na kolacje ? W życiu z pewnością dawałaby mi kazanie, a tego nie znoszę. Nie są moimi siostrami. Babcia mnie tak nie kontroluje ani wujek, a są przewrażliwienia  moim punkcie. Oboje uważają, że prawdziwe utrapienie było z moją mamą ,ale babcia uznała, iż odziedziczenie po niej pyskówy i twardość ale nie jest wadą tylko zaletą. Wiele razy ratowała sobie podobno ty skórę.
- Runo–usłyszała jakby  przez mgłę, że ktoś mnie woła. Pewnie  mi się zdawało jak zwykle gdy głowę miałam zaprzątniętą myślami i podziwałam architekturę zamku.
- Kościsty szczurze !-krzyknął.
Już wiedziałam kto mnie wołał . Pewien Ślizgona  o imieniu John. Zatrzymałam się, by mógł mnie dogonić. Jak zwykle miał niechlujnie ułożoną koszulę.
- Zawsze musisz pakować się w kłopoty beze mnie ?-spytał dorównując mi kroku –Ian nie będzie zachwycony tym.
- Wiem,wiem .-powiedziałam wtedy John zarzucił mi rękę na ramię.- Za pewne chcesz wiedzieć co się ze mną działo.
Agnes
Wróciłam do pokoju wspólnego nie miałam już siły się kłócić z Runo żeby dzisiaj odpuściła sobie patrol. Eryk i Oliver właśnie pisali referat zadany rzez Snape. On nie ma nic innego do roboty tylko zadawać uczniom tony prac domowych. Na śmierć o nim zapomniałam, ale nie chciało mi się go pisać więc tylko przyglądałam się ich ciężkiej pracy. Po proszę Runo żeby mi napisała na pewno się zgodzi.
-Skarbie hej.-powiedział całując mnie w policzek –Pora zejść na ziemię idziemy na kolacje , a myślałam, że tylko przymnie odlatujesz na orbitę .
Zaśmiałam się pod nosem i zarzuciłam mu ręce na szyje i złożyłam na jego ustach krótki pocałunek.
- Bo tylko przy tobie, ale pomyślałam o Runo.-powiedziałam nie do końca szczerze.
-Dobra zbieramy się  zakochani.-powiedział Oliver – Za niedługo mam trening muszę się najeść.
Ja też ,ale muszę dopilnować by Runo coś zjadła. Naprawdę za chwile stanie się anorektyczką .
Wyszliśmy z pokoju wspólnego, z którego większość osób  zaczęła wychodzić na kolację. W zamku było ciepło, ale ciemne kamienne ściany nadawały im zimnego klimatu.
-Zjadłbym kona z kopytami .-powiedział Eryk-Nie wiedziałem, że jestem aż tak głodny.
Już go nie słuchałam, bo zauważyłam coś co mnie zbiło z nóg dosłownie. Dobrze ,że Eryk mnie trzymał . Ciekawe czy zauważyli idącą Runo z jednym ze Ślizgonów trzymając się za ręce. O by nie. To by Oliverowi złamało serce .
Oczywiście nie zjawiła się na kolacji .On ma na nią zły wpływ !!!
Runo
Właśnie wracałam do wieży Gryfindoru, gdy wszyscy zawodnicy Quditcha z naszego domu szli się przebrać . Tym razem Oliver postanowił nie wchodzić chyba i zagrodził mi delikatnie drogę . Uśmiechnął się do mnie nieśmiało .
- Przepraszam poniosło mnie.-powiedział z taką niewinną miną , że każda inna dziewczyna roześmiałaby się ,ale nie ja –Melodii to tylko naprawdę moja koleżanka ,a poza tym chodzi z Jamsem .
-Nie musisz się mi tłumaczyć .-powiedziałam –I dobrze rozumiem twoją przyjaźń z Melodii .
Uśmiechnął się do mnie pewniej. Musiałam się do niego chociaż sztucznie uśmiechnąć , bo by uznał, że jeszcze jestem na niego obrażona .
- Nie pakuj się znowu w kłopoty .-powiedział przepuszczając mnie.
Agnes dawała mi znowu kazanie, że chodziłam z Johnem, ale   gdyby wiedziała ile on dla mnie znaczy nie robiła by awantury na cały Gryffindor,ale mówi się trudno i żyje się dalej.
Poczekałam jak dziewczyny  naprawdę zasną i wymknęłam się z wieży. Gruba dama nic nie powiedziała, żeby się nie rozbudzić do końca. Weszłam znowu na to przeklęte trzecie piętro . Tym razem dobrze się upewniłam, że nikt za mną nie idzie. Podeszłam  do Gablina i wyciągnęłam jego podpórkę. Tym razem nic dziwnego nie zaczęło się dziać.  W moich rękach automatycznie przemieniła się w czysty pręt złota .
Powoli ,bardzo powoli podchodzę do Gablina. Serce bije mi 300 na sekundę. Mam obawy ,bo przed chwilą widziałam Draco Malfoya i słyszałam czyjeś kroki. Miałam już sięgnąć do posągu gdy ktoś od tyłu mnie uderzył w głowę a później coś mi wstrzyknął. Zemdlałam
Trochę ta wizja pojawiła się z opóźnieniem.
Muszę pójść z tym do dyrektora może nawet u niego zostawić . Jest z byt późno na taką wizytę, ale może akurat to jest ważne,
Szłam bardzo ostrożnie by nikt mnie nie zauważył, bo bym dostała całodobowy dozór u MaGonagall, a tego bym nie zniosła.
- Witaj Runo .-nagle usłyszałam za sobą głos dyrektora skradał się jak szpieg kurde. –Widzę, że znalazłaś pierwsza część berła.
Miał na sobie fioletową szatę i złotymi wzorami. Jego głowę przykryła fioletowa czapka do  kompletu. Okulary zsunęły mu się z
- Tak, ale nie wiem co z nią zrobić póki nie znajdę reszty .-nie wiem czy ja śnie na jawie, czy to wizja, ponieważ to wydaje się niemożliwe.
Lekko skołowana stała przed nim w białej koszuli z herbem gryffindoru i ciemnej spódniczce.
- Lepiej żeby pozostało to przy mnie.-powiedział, więc oddałam mu zdobycz bez zastanowienia - To dopiero początek Runo. Pamiętaj o tym teraz nie możesz się wycofać po żadnym pozorem, ale nie możesz od siebie odpychać prawdziwej miłości. Dobranoc.
Jak zwykle kochany Dumbledor musiał pozostawić mnie w wielkim szoku. Udałam się do wieży. Gruba dama nawrzeszczała na mnie, ale to nic marzyłam tylko o ciepłym łóżku.

1 komentarz:

Mrs Black bajkowe-szablony